Kiedy przychodzi zmęczenie
Coraz częstsze są badania wpływu zmęczenia wskutek długotrwałego prowadzenia samochodu na psychikę kierowcy, a więc i jego zdolności do wykonywania związanych z tym czynności. Nie są to rzeczy nowe, bowiem takie badania kierowców prowadzi się na świecie już od 90 lat, ale dopiero ostatnio stały się intensywniejsze.
Szczególnie aktywny w tej mierze jest angielski Ośrodek Badań Psychologicznych, działający przy Instytucie Medycznym na uniwersytecie w Cambridge. Zaczęło się od rządowego polecenia, aby opracowano naukowe wnioski w sprawie określenia limitów czasu pracy kierowców zawodowych. Obowiązujące do tej pory przepisy angielskie, nie mające notabene oparcia w szczegółowych badaniach naukowców, zakładają, iż kierowca ciężarówki może pracować bez przerwy tylko 5,5 godziny i 11 godzin na dobę, a ostatnio zmieniono nieco ostatnie postanowienie i teraz brytyjski kierowca może pracować najwyżej 9 w ciągu kolejnych 22 godzin. Pozostałe dwie godziny w dobie nie są brane pod uwagę przy ustalaniu stosunku czasu pracy do odpoczynku, bo ustawodawcy twierdzą, że są one potrzebne kierowcy na przygotowanie się do pracy, dojazd z miejsca zamieszkania itp.
Badania angielskich naukowców zostały też zintensyfikowane wskutek nacisku związków zawodowych, bo do niedawna panowała w Wielkiej Brtyanii w dziedzinie zatrudnienia kierowców prawie całkowita dowolność interpretacji przepisów. Różni przedsiębiorcy stosowali różne przepisy, często nie uwzględniające podstawowych zasad bezpieczeństwa. W wielu np. firmach przewozowych obowiązywał limit przebiegu ciężarówki 800 kilometrów dziennie, co z kolei, wobec istniejących przepisów o maksymalnej szybkości i przy uwzględnieniu gęstości miast i osiedli w Anglii, wymagało od kierowców 15—19 godzinnej pracy bez przerwy.
Angielskie badania kierowców rozpoczęto określeniem zależności zmęczenia od stanu jego pobudliwości, co z kolei związane jest z naturalnym rytmem pracy organizmu w ciągu doby. Ów rytm, to np. naturalny (u zdrowego oczywiście osobnika) odruch senności wieczorem i budzenia się rano. Po szeregu badan już w odniesieniu do kierowców stwierdzono, że szczyt zmęczenia w dobowym rytmie pracy i odpoczynku przypada na godzinę... 16, a całkowita regeneracja sił, umożliwiająca podjęcie pracy, następuje we wczesnych godzinach rannych. Okres natężenia zmęczenia i późniejszej regeneracji sił w czasie odpoczynku może być oczywiście odwrócony, ale tylko w przypadku ludzi stale pracujących w nocy, a odpoczywających w ciągu dnia. Ludzie pracujący w systemie zmianowym nie przystosowują się do zmiany rytmu: po południu i nocą szybciej się męczą, ich praca jest o wiele mniej wydajna, a w niektórych przvpadkach tracą nawet normalną odporność wobec konfliktowych sytuacji nerwowych.
Dalej stwierdzono, że w przypadku kierowców miarą - nazwijmy to wydajności pracy jest psychiczne zaangażowanie w wykonywane czynności. W miarę upływu czasu, w którym się pracuje, osłabia się działanie kontrolne psychiki na zjawiska wynikłe z wykonywania czynności. Wielu spośród badanych zadawano np. w początkowych minutach prowadzenia pojazdu pytanie jak sie nazywają i jaki Jest dzień tygodnia. To samo pytanie powtarzano po siedmiu godzinach prowadzenia non-stop z tym, że robiono to w podobnych okolicznościach i z takim samym jak poprzednio natężeniem głosu. Większość z testowanych w ogóle nie zauważyła, po prostu nie dosłyszała powtórzonych nawet kilkakrotnie pytań, które na początku docierały do ich świadomości natychmiast.
Kierowca po kilku godzinach prowadzenia wykonuje swe czynności niejako automatycznie a większość zjawisk go otaczających uchodzi jego uwadze. Nie trzeba chyba tłumaczyć jakie to ma znaczenie właśnie w odniesieniu do kierowców.
Pierwsze wnioski, jakie wyciągnięto po analizie materiału badawczego, to przede wszystkim fakt, że całkowicie zdrowy organicznie osobnik zachowuje w pełni świadomość czynów w czasie prowadzenia pojazdu w ciągu tylko 12 godzin w czasie doby. Ale stwierdzenie to obwarowane jest szeregiem warunków. Musi to być przede wszystkim osobnik całkowicie zdrowy fizycznie, bo już np. niewinny wydawałoby się katar wyklucza wymieniony limit. Musi to być też osobnik reprezentujący całkowitą równowagę psychiczną, co w naszych czasach odnosi się do nielicznych wyjątków, bo wszyscy (choć nie zawsze dociera to do naszej świadomości) obciążeni jesteśmy schorzeniami nerwowymi. Schorzenia te najczęściej nie mają większego wpływu na codzienne czynności, związane z wykonywaniem zawodu, natomiast walnie przyczyniają się do ograniczenia zdolności kierowania pojazdem.
Tak więc 12-godzinny limit czasu, w którym człowiek zachowuje pełne zdolności wykonywania i kontrolowania czynności związanych z prowadzeniem pojazdu jest teorią, która w zdanym przypadku nie może być uważana za regułę. Podkreślają to jasno autorzy badań. Owe 12 godzin są po prostu okresem w dobowym rytmie pracy organizmu, w czasie którego człowiek jest zdolny do bezpiecznego kierowania pojazdem. Jeśli już mowa o rytmie stwierdzono jednoznacznie, te właśnie, ze względu na ustalony podział w tym rytmie na okresy aktywności i odpoczynku, wymieniane tu 12 godzin powinno zawierać się między wczesnymi godzinami rannymi a najpóźniej godziną 17.
Przy okazji obalono mit o łatwości prowadzenia samochodu nocą, ze względu na małv ruch na drogach. To nieprawda. Lepiej prowadzić w ciągu dnia, nawet w dość natężonym ruchu, niż w ciągu nocy. która wedle rytmu pracy organizmu przeznaczona jest na regenerację sił fizycznych i przygotowanie psychiki do sterowania odruchami.
